Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178 (4,92zł/min)
📲 Zamów rozmowę ze mną

Zamęt wokół gwałtu w Grze o Tron

708-777-178 wew 999
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 999
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708-777-178 wew. 999 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)

Gra o Tron jest już serialem tak znanym, że chyba nie ma sensu mówienie komukolwiek, co to jest i z czym to się je. Serial ten wybił się na tym samym co książka, czyli na wszechobecnej przemocy (choć fabułę i tak ma pierwszorzędną). Aż dziw człowieka bierze, że trzeba było czekać tak długo na jakiś skandal. Ale jest. Pojawił się. Teraz nie będzie już zmiłuj.

Od razu uprzedzam, że będzie spoiler, dlatego jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał ostatniego sezonu, niech czuje się ostrzeżony. W szóstym odcinku 5 sezonu GoT dochodzi do sceny gwałtu. Wydawałoby się, że w serialu, w którym średnio co odcinek ktoś ginie albo spotyka go coś jeszcze gorszego,  gwałt Ramseya Boltona na Sansie Stark nie będzie jakimś druzgoczącym wydarzeniem. Tym bardziej, że nieszczęsna scena polegała w sumie na rzuceniu dziewczyny na łóżku, rozerwaniu jej sukni i kilku jękach, których kamera już nawet nie objęła.   A jednak w sieci zawrzało.

Część fanów jeszcze rozumiem, bo motywu tego w książce po prostu nie było. HBO, czyli wydawca, dało dupy i uprościło książkową historię. Trudno, ich strata. Wśród internetowych hejterów nie zabrakło jednak wielu roszczeniowców, którzy całe wydarzenie podpięli pod tzw. kulturę gwałtu, czyli domniemany przez środowiska lewicowe stan rzeczy, w którym mężczyźni bez przerwy i bez przeszkód gwałcą kobiety (trochę to na opak statystykom i rzeczywistości, ale kto by tam się tym przejmował). Ludzie ci musieli gdzieś wylać swoje żale. Twittera zalały setki negatywnych komentarzy, których autorzy zarzekali się, że kończą swoją przygodę z ekranizacją książki.

A co na to twórca Gry o Tron?

George RR Martin, autor powieści, na której oparta jest Gra o Tron, przynajmniej ma jaja, bo nie wycofuje się ze swoich pomysłów. Martin stwierdził jednoznacznie, że gwałty są obecne wszędzie tam, gdzie panuje wojna i było tak zarówno w średniowieczu jak i teraźniejszości. Nie byłoby więc sprawiedliwością pomijać tego elementu, mimo że nie jest to chlubny przykład dokonań ludzkości. Stwierdził również, że dramatyzm bierze się z konfliktu i dzieło opisujące utopię byłoby niezwykle nudne.

Moim zdaniem, nie ma sensu robić z igły widły. Są ludzie, którzy bez przerwy szukają czegoś, do czego można by się przypierdolić. Taki mamy świat i nic już się z tym zrobić nie da. Ktoś tu chyba ma problemy z odróżnieniem fikcji od rzeczywistości. Nie jest wielką tajemnicą, że na przestrzeni wieków ludzkość robiła głupie rzeczy. Wojny i gwałty to coś strasznego, ale to jeszcze nie jest szczyt naszych możliwości.  Co z polowaniem na czarownice? Albo z wyprawą krzyżową, na którą wysłano dzieci, bo ktoś stwierdził, że tylko niewinne dzieciaczki mogą zdobyć Jerozolimę? Zamiast przejmować się przestępstwami popełnionymi w serialu, bardziej proponowałbym się skupić na prawdziwym świecie i jego prawdziwych problemach.

Najbardziej z tej całej sytuacji śmieszą mnie głosy tych, którzy stwierdzili, że kończą z oglądaniem Gry o Tron. Morderstwa, podpalenia i krwawe zdrady są OK, ale trochę pozaekranowych jęków i nagle wszyscy tracą rozum? Ciekawe.

 

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie