Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178
📞 Kliknij i zadzwoń

Obudziłem się nagi – obok leżała Marzena

708-777-178 wew 100
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 100
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz za darmo 📲 Zamów rozmowę ze mną
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708-777-178 wew. 100 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)

obudziłem się nagi. obok leżała Marzena. cała nagusieńka. jej delikatna skóra odbijała pierwsze promyki światła. błyszczała. spała. jej dłoń spoczywała na mojej wyczerpanej męskości. tak jak wczoraj poszalała to dawno nie pamiętam. ma po prostu duzy potencjał. zapał. możliwości. no i przede wszystkim ma cholerną ochotę na sex. zawsze w jej obecności czuję się jak narzędzie sexu. wydaje mi się czasem, ze potrzebuje mnie tylko po to, by spełnić swe żądze i pragnienia. i mi to odpowiada. to ona dyktuje warunki i pozycje. to ona gra pierwsze skrzypce. to ona trzyma batutę. i to ona ma ostatnie słowo. i tak było tym razem… próbowałem uwolnić się z uścisku jaki spoczywał na moim klarnecie. nie da rady. trzymała przez sen i nie chciała puścić. zacząłem więc delikatnie dotykać jej ciała. wodziłem palcami po plecach. pośladkach. udach. kolanach. głaskałem po głowie. i nic. próbowałem wszystkich możliwych sposobów. a ona nic. nawet jej ręka nie zadrżała. w końcu po jakimś czasie poczułem jak się budzi. powoli porusza się. przeciągnęła się. byłem wolny. odwróciła się do mnie i spojrzała. patrzała mi prosto w oczy. leżała i milczała. nie ruszała nawet powiekami. patrzała głęboko. no to ja również. leżeliśmy i sprawdzaliśmy które z nas pierwsze odpuści. taka mała wojna. poczułem jak ponownie dotknęła mojego instrumentu. a ja nadal wpatrywałem się w jej oczy. zaczęła nim poruszać. oj. chwyt po niżej pasa? nie ma sprawy. wytrzymam. nie musiała długo czekać na moment, kiedy z flecika zrobił się duży i potężny fagot. a ja nadal wpatrzony w dyrygenta. walczyłem z moim wzrokiem, który starał się uciekać. i po jakimś czasie nastąpiła zmiana arii. puściła mój nabrzmiały instrument i zaczęła bawić się sobą. cały czas wpatrując się w moje oczy. chwyciła za moją rękę i położyła w sam środek. między uda. na mięciutkim dywaniku. nie ruszałem dłonią. za to ona walczyła ze swoim pragnieniem. drżała. zaczynała się poruszać. otworzyła lekko usta. ale nadal wpatrzona we mnie. jej dłoń zaczynała przyśpieszać. zresztą po takiej nocy. szczytowała a zarazem nie spuszczała ze mnie wzroku. walczyła do ostatniego tchnienia. i nie podała się. przytuliła mnie i naprowadziła na siebie. teraz leżałem nad nią. patrzeliśmy w swe oczy jak zaklęta para. patrzeliśmy na siebie. w końcu powiedziała że idziemy pod prysznic. ustaliliśmy remis. stanęła tyłem do mnie. namydliłem jej plecy. całe plecy. potem pośladki. nogi. odwróciłem ją. namydliłem szyję. piersi. brzuszek. nogi. była cała biała. muszę zapamiętać nazwę szamponu z tego hotelu. daje wspaniałą miękką i gęstą pianę. przytuliłem ja do siebie. zacząłem się o nią ocierać. starałem się namydlić od jej ciała. odwróciłem się. teraz plecki. masowała mnie. pocierała się po moim ciele. jej jędrne piersi błądziły po moich plecach. byłem prawie tak samo zapieniony jak marzenka. przerwała taniec i puściła wodę. spłukani zaczęliśmy się całować. woda leciała po naszych ciałach. uniosła nogę. podtrzymałem ją. objęła nią moje pośladki. przysunąłem ja do siebie. lewa ręka na jej udzie. prawa mocno na pośladku. a na moich plecach wbijające się żółte tipsy. tak tak. na uwielbia ten żółty, słoneczny kolor. bielizna obowiązkowo też w tym kolorze. ale teraz jej już nie ma na sobie. teraz jest wtulona w me ciało. wilgotna szparka obcierała się o moje udo. czułem jak leci z niej gorący soczek. jak zostawia śliską poświatę na mnie. czułem to. objęła mnie za szyję. przysunęła nogą za pośladek. wpuściła rozbójnika do swej szczeliny. szybkim ruchem wskoczyła na mnie. trzymając się za prysznic siedziała na mnie. a w zasadzie wisiała. teraz ja byłem podstawą, a ona spokojnie poruszała się na mnie. trzymając mnie za szyję. opierając się o ścianę. podtrzymując się o prysznic. to co wyprawialiśmy to nie była akt miłości. to nie był sex. to nawet nie było zaspokajanie żądzy damsko-męskich. topo prostu była orgia. jej krzyki pewnie słyszało całe hotelowe piętro. nie liczyłem ile razy wbijała we mnie pazurki. ale za każdym razem czyniła to na znak swojego oryginalnego uniesienia. w końcu zatrzymała się. miała dość. klęknęła i zaczęła ssać. robiła to tak szybko, że nawet nie wiem kiedy wyssała ze mnie całą zwartość. byłem zadowolony. rozluźniony. byłem wyczerpany. wyszliśmy z łazienki. zamówiliśmy śniadanie do łóżka. przywieźli. około 11 opuściliśmy apartament. odwiozłem ją do pracy. w końcu jest dyrektorem, a dyrektor się nie spóźnia, tylko zatrzymają go ważne sprawy… ekhm… służbowe…

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie