Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178
📞 Kliknij i zadzwoń

Babski wieczór

708-777-178 wew 999
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 999
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz za darmo 📲 Zamów rozmowę ze mną
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708-777-178 wew. 999 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)

Nie cierpię nudy w pracy, zawsze jak się nudzę popełniam jakieś głupstwa.
Kiedyś nudząc się w pracy przejrzałam listę kontaktów w swoim gadu-gadu…

Yola – dostępny.
Tak jest, to może być całkiem ciekawy pomysł na dzisiejsze popołudnie…
O Joli mówili w czasie studiów, że jest aktywną lesbijką, to znaczy ma dziewczynę. O „dziewczynie” tej chodziły legendy. Chociaż nikt jej nie widział, wszyscy wiedzieli, że to elegancka kobieta w wieku około 35 lat. Jakaś pani prezes polskiej filii koncernu farmaceutycznego. Podobno Jola wymykała się wieczorami z akademika a nad ranem rozpromieniona wracała taksówką na granicy fizycznego wycieńczenia.
Jola to całkiem niezły pomysł na babski wieczór, zwłaszcza po rozstaniu z tym bucowatym gnojkiem, jakim okazał się Robert.
Uruchamiam okno dialogowe komunikatora.
– Cześć.
– Cześć!! Marta, kopę lat! Musimy koniecznie się spotkać.
Skąd ona wie?
– Jolinku, właśnie po to zagaduję do Ciebie.
– Cudownie. W takim razie co robisz dzisiaj?
Jest dobrze. Nie wiedziałam, że pójdzie tak łatwo…
– Opróżniam z Tobą jakieś winko? – uśmiecham się do swoich myśli.
– To mi się podoba. Zdecydowanie – rzadkość u kobiety. Może być u mnie?
– ok
– Cały czas pracujesz u Roberta?
Wiedziałam. Ten dupek będzie się pewnie przewijał w każdej rozmowie przez najbliższe pół roku.
– Niestety tak.
– Jak to niestety?
– Zerwałam z nim i nie chcę do tego wracać.
Ciekawe czy sobie odpuści czy będzie drążyła?
– Dawno?
Wiedziałam!
– Wczoraj.
– W takim razie Robert nie istnieje. Postaram się żebyś o nim szybko zapomniała. O której kończysz?
– 17
– Przyjadę po Ciebie…

I przyjechała. Czarną wielką terenówką – marzeniem mojego życia. Rudowłosa piękność z delikatnym makijażem, bez biżuterii – taka jaką zapamiętałam z czasów studenckich. Droga do jej domu zajęła nam niecałą godzinę, podczas której w telegraficznym skrócie nadrobiłyśmy trzy lata niewidzenia się. Wysiadłyśmy z samochodu podeszłyśmy do drzwi i wtedy upadły jej klucze. Kiedy się po nie schyliła zauważyłam, że ma na sobie samonośne pończochy i stringi. Dziwne. Nigdy nie zwracałam uwagi na to jaką bieliznę noszą kobiety, a już na pewno nie moje koleżanki! Jola była ubrana w bladobłękitny kostium pod którym, jak mi się zdawało, nic więcej nie miała. Nie zauważyłam, żeby coś wybrzuszało materiał idealnie przylegający do jej pleców.
Otwierając drzwi spojrzała mi w oczy z dziwnym uśmiechem. Poczułam się niepewnie. Nigdy nie byłam sam na sam z lesbijką. To nie znaczy, że nigdy nie chciałam spróbować… To znaczy, nie wiem czy chciałam, ale chodziły mi kiedyś takie myśli po głowie, że jakby się nadarzyła okazja to chyba bym spróbowała. Teraz nie wiem. Czuję się niepewnie. Nieważne. Przecież mnie nie zgwałci, nie ma czym. – Uśmiechnęłam się do siebie.
Jola nie zdejmując butów weszła do obszernego salonu zajmującego niemalże cały parter domu, zamkniętego od strony ogrodu ścianą szkła. Po prawej stał pokaźny bar. Poczułam się jak w pubie. Nad ladą wisiały do góry stopkami na specjalnych wieszakach kieliszki, na podświetlonych półkach stały kolorowe butelki z alkoholami, a z lady wyrastały dwie głowice do nalewania piwa. Kiedyś słyszałam, że marzeniem Joli jest mieć swój bar. Chciała to ma. Poczułam ukłucie zazdrości. Dlaczego ja nie mam takiego baru w swoim dwupokojowym mieszkanku na czwartym piętrze? Pewnie dlatego, że by się tam nie zmieścił.
Otworzyła butelkę czerwonego, wytrawnego, afrykańskiego wina. Jola chyba zauważyła moje zaskoczenie.
– Tak, pamiętam co lubisz. Kiedyś lubiłaś jeszcze krakersy do tego wina. Oto one. – Niczym wróżka wyczarowała spod lady moje ulubione krakersy.
– Jak to zrobiłaś? Przecież dwie godziny temu obie byłyśmy w pracy…
– To nie ja. To Ania.
W tym momencie usłyszałam odgłos kroków dochodzący ze schodów prowadzących do piwnicy.
– Wszystko gotowe dziewczyny! – Ania była wysportowaną zadbaną czterdziestką. Miała na sobie sztruksowe ogrodniczki, bawełniany T-shirt i grube frotowe skarpety. Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. – Jestem Ania.
– To jest Marta – Jola uśmiechnęła się do mnie. – Spędzi u nas noc.

Ania podniosła kieliszek, spojrzała mi w oczy i powiedziała kocim głosem.
– Mój toast: za piękną Martę… Niech wyzwoli się z klatki stereotypów.
Nie wiedziałam co o tym myśleć więc uśmiechnęłam się. Wypiłyśmy do dna i Jola od razu zrobiła drugie rozlanie.
– Teraz moja kolej – Powiedziała. – Za miłość we wszystkich odcieniach.
Znowu każda z nas duszkiem dotarła do dna swojego kieliszka.
Trzecie rozlanie.
– Teraz kolej na twój toast Matuś. – Szepnęła do mnie Jola z ciepłym uśmiechem w jej dużych oczach.
– Za facetów i za to, że ich tu nie ma. – Parsknęłyśmy śmiechem. Mocne wytrawne wino wyczuwalnie krążyło już w mojej krwi. Obawy gdzieś zniknęły. Ich miejsce zajęła ciekawość i chyba jakiś rodzaj podekscytowania.
Jola wyrzuciła pustą butelkę i otworzyła drugą. Uśmiechnęłam się do niej.
– Pewnie dotarły do Ciebie plotki o mojej tajemniczej dziewczynie z czasów akademika. – Odpaliła bez żadnych wstępów. – Właśnie ją poznałaś.
Oparłam się plecami o bar, tyłem do Joli. Ania zapalała porozstawiane po całym salonie świece. Patrzyłam na nią. Na jej zgrabne ciało ukryte pod tym grubym sztruksem.
– Więc jednak to prawda? – Zapytałam nie odrywając od niej wzroku.
– Tak. Ona jest cudowna. Jeżeli jej zaufasz przeżyjesz niezapomniane chwile.
– Nie jesteś o nią zazdrosna?
– Jestem, ale ufam jej. Wiem, że mnie kocha. Miłość dwóch kobiet nie da się porównać z miłością kobiety i mężczyzny. Mężczyźni są z definicji niewierni. Niewierni fizycznie i uczuciowo. Wystarczy dobry seks, żeby Mężczyzna się w tobie zakochał. Miłość kobiety jest wierna. Zdarza nam się czasami fizyczne zbliżenie z kimś innym, ale miłość pozostaje niezmienna.
– O czym rozmawiacie? – Ania zgasiła światło. W pokoju zapanowało miękkie ciepło świec.
– Opowiadam o Tobie.
– Wiem, wiem. Te studenckie legendy…
Podeszła do mnie pewnym krokiem jedną ręką wzięła ode mnie kieliszek, drugą objęła moją szyję, dotknęła ustami mojego ucha i szepnęła:
– Lubię tę tajemniczość.
Wzdłuż kręgosłupa poczułam dreszcz. Bezwiednie dotknęłam dłonią jej biodra. Ania cofnęła głowę napiła się z mojego kieliszka, odstawiła go i przylgnęła swoimi wargami do moich ust. Rozchyliłam je i poczułam jak jej język spotyka się z moim. Zamknęłam oczy. Przesunęłam swoje dłonie na jej pośladki i przyciągnęłam jej biodra do siebie. Moja noga znalazła się między jej nogami. Jej krocze oparło się o moje udo. Czułam jak ociera się o mnie. Przechyliłam głowę. Język Ani był niesamowity. Żaden z moich facetów tak nie całował. Poczułam na swoich piersiach dłonie Joli. Jej paznokcie przez ubranie drażniły moje sutki. Chciałam tego.
Ania przerwała pocałunek i patrząc mi głęboko w oczy cofnęła się o parę kroków. Odpięła powoli, jedną po drugiej szelki swoich spodni, a kiedy opadły na ziemię kopnęła je do tyłu. Nie miała na sobie bielizny. Stała w grubych skarpetkach i krótkiej koszulce, która opinała jej dorodne piersi. Twarde sutki wyraźnie odznaczały się na gładkiej bawełnie. Stała tak, w lekkim rozkroku, nie spuszczając wzroku, pozwalając mi się nacieszyć tym widokiem.
Jej łono było ogolone, tylko na środku została kępka włosów w kształcie trójkąta. Miała ciemne dorodne wargi mniejsze, które wypełniały jej szeroką szparkę i wystawały dość mocno poza wargi większe. Byłam podniecona.
Powoli przesunęła ręką po swojej piersi od dołu w stronę szyi. Złapała za koszulkę i gwałtownym szarpnięciem rozerwała materiał. Jej piersi rozchyliły resztki koszulki i teraz ich brązowe, nabrzmiałe sutki bezwstydnie patrzyły na mnie.
Jola w tym czasie rozpięła moją bluzkę i stanik. Przesuwając dłońmi po mojej szyi, ramionach i rękach zdjęła mi jednocześnie wszystko, co miałam na sobie od pasa w górę. Poddałam się.
Ania podeszła do mnie. Opuściła wzrok na moje piersi. Przesunęła palcami po sterczących brodawkach i powoli rozpięła moje spodnie. Zsunęła je na dół, uwolniła moje nogi i rozchyliła je. Teraz stałam w samych szpilkach w rozkroku, a przede mną klęczała kobieta, której język potrafił czynić cuda i patrzyła się wzrokiem pełnym pożądania na moje krocze. Cieszyłam się teraz, że wczoraj przycięłam swój trawniczek.
Na szyi czułam usta Joli. Zamknęłam oczy.
Dłonie Ani dotknęły moich ud tuż przy pachwinach. Przesunęły się do wewnątrz.
Jej palce prawie dotykały mojej szparki. Zaczęła mnie masować. Złapałam się chromowanej rury biegnącej wzdłuż blatu.
Jola masowała moje piersi, zahaczając raz po raz o sutki. Jej usta buszujące w okolicy moich uszu doprowadzały mnie do szaleństwa. Resztką woli powstrzymywałam się przed poruszaniem biodrami.
Ania kolistymi ruchami palców sprawiała, że mój srom co chwilę z cichym mlaśnięciem rozchylał się, żeby za chwilę zamknąć się i schować w sobie mokre wejście. Potem dłonie oparte po obu stronach mojej cipki ścisnęły ją między sobą i w takim ułożeniu przesuwały się raz do góry, raz na dół.
Jola w między czasie musiała się rozebrać, bo teraz siedziała na blacie obok mnie i masowała swoją wygoloną cipkę, wsuwając do niej raz po raz palce i wykonując koliste ruchy w okolicy łechtaczki. Odchyliła moją głowę do tyłu i zaczęła się ze mną całować.
Przestałam panować nad sobą. Ania podniosła się z kolan, postawiła mnie między udami Joli twarzą w jej stronę i szepnęła mi do ucha:
– Teraz twoja kolej…
Popatrzyłam Joli w oczy. Pogłaskała mnie, po czym powoli, delikatnie przyciągnęła moją głowę do swojego krocza. Odchyliła się do tyłu. Mój język musnął jej rozchylone wargi. Była słona, miękka i gorąca. Wpiłam się w nią. Kolistymi ruchami języka masowałam jej łechtaczkę. Wsuwałam język w jej dziurkę. Robiłam wszystko to, co sama lubię najbardziej. Usłyszałam jej jęki. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Przestałam być delikatna. Wykonując koliste ruchy wsuwałam w nią do końca obydwa kciuki, rozchylałam jej dziurkę do oporu, cofałam kciuki, przerywałam rozciąganie, po czym powtarzałam wszystko od początku. W tym czasie lizałam ją, ssałam jej łechtaczkę, drażniłam ją językiem…
Poczułam, że coś małego wśliznęło się do mojego wnętrza. Ania przylgnęła swoimi biodrami do moich pośladków. Poczułam jej dłoń przyciśniętą do mojej cipki i drugą szarpiącą delikatnie moje sutki. Nagle moim wnętrzem wstrząsnęły silne wibracje. To coś małego, to wibrujące jajko.
Przestałam zajmować się Jolą. Oparłam czoło o zimny blat między jej nogami. Czułam jak Jola ociera się o moje włosy. Ania ścisnęła mój srom pomiędzy palcem wskazującym i środkowym i gwałtownie zaczęła nim szarpać na boki. Potem w dalszym ciągu go ściskając przesunęła go w dół, potrzymała tak chwilę, żeby z całej siły naciągnąć go w górę, jednocześnie wkładając mi kciuk drugiej ręki do środka. Drżenie w moim wnętrzu dostarczało tyle bodźców, że dodatkowe tortury wywołały natychmiastowy orgazm. Moje ciało wiło się w rytm skurczów mojego wnętrza. Jajko przestało wibrować. Drżąc z rozkoszy opadłam na podłogę masując delikatnie swoje krocze.
Wtedy zobaczyłam coś, czego bardzo chciałabym kiedyś spróbować. Dziewczyny miały dwustronny wibrator przypominający połączone dwa męskie członki, który wił się jak wąż. Obie pochylone, klęcząc na podłodze tyłem do siebie w jednym rytmie nabijały się na to cudo. Ich piersi kołysały się w rytm pchnięć, a jęki łączyły się w pieśń rozkoszy. Bezwstydnie patrzyły jak się zaspokajam i zdążały prosto do celu. Ich ciała jednocześnie Zaczęły się prężyć w uściskach orgazmów. W moją stronę poleciał wibrator, który natychmiast znalazł się w moim spragnionym wnętrzu. Jego ruch był niesamowity. Za chwilę dołączyłam do dziewczyn. Przytuliłyśmy się podrygując resztkami skurczów.
Już nie pamiętam która z nich znowu zaczęła się ze mną całować. Wiem za to, że to był najlepszy seks mojego życia…

Teraz znowu się nudzę w pracy i przeglądam listę kontaktów w swoim gadu-gadu. Ciekawe kto tym razem będzie dostępny?

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie