Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178 (4,92zł/min)
📲 Zamów rozmowę ze mną

Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą

708-777-178 wew 999
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 999
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708-777-178 wew. 999 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)

W weekend, jak to zwykle u mnie bywa, postanowiłem wybrać się do klubu. Jest to dla mnie już praktycznie rutyna – wejść, rozejrzeć się za atrakcyjną kobietą, chwilę poobserwować cel, podejść, zagaić. Nie spodziewałem się, żeby ta noc była w jakiś sposób inna. A jednak. Widzisz, w zdecydowanej większości przypadków nie dokonuję podejścia na parkiecie. Wolę bardziej spokojne części klubu, gdzie można w spokoju chwilę poflirtować przy drinku lub piwie. Zauważyłem jednak dziewczynę, która w widoczny sposób wyróżniała się z tłumu. Nie tylko urodą, bo w przyciemnionym pomieszczeniu gdzie większość lasek ma ostrą tapetę uroda jest rzeczą względną. W sposobie, w jaki tańczyła, było coś świeżego i uroczego. Po chwili zrozumiałem, że nie tańczyła, żeby zaimponować kolegom, przyjaciółkom, czy potencjalnym adoratorom. Tańczyła, bo sprawiało jej to przyjemność i miała w dupie to, co pomyślą inni.  Podszedłem do niej i zaprosiłem do tańca. Zgodziła się. Po kilku piosenkach wziąłem ją na bok, żeby móc swobodnie pogadać. I zrobiło mi się nostalgicznie. Swoboda, z jaką się do mnie odnosiła, przypomniała mi dawne czasy, kiedy jeszcze dziewczyny chodziły na potańcówki dla przyjemności, a nie żeby podbić sobie ego i poimprezować na czyjś koszt.

Jest dobry powód, dla którego rzadko podchodzę do dziewczyn bezpośrednio na parkiecie. Niby jest to niezły pomysł, ale jakbyś się nad nim głębiej zastanowił, to zauważyłbyś jego braki. Z perspektywy kobiety wygląda to mniej więcej tak: tańczy sobie, bawi się lepiej lub gorzej, gdy nagle wyrasta przed nią samiec i proponuje jej wspólną zabawę. Niektóre cebulaki stosują zamienną strategię, w której podchodzą do gąski od tyłu i próbują ją zachęcić do tańca poprzez złapanie jej za talię i ocieranie się o jej tył. Widziałem taką sytuację kilka razy i dziwię się, jak niektórzy mogą uprawiać takie buractwo. W każdym razie, niezależnie od sposobu podejścia, kobiety stawia się przed koniecznością dokonania szybkiej decyzji: tańczyć z typem, czy nie? W większości przypadków oceny mężczyzny dokonają więc tylko na podstawie jego zewnętrznego wyglądu (i tego, czy może być bogaty, bo np. ma drogi zegarek). I w większości przypadków wybierają one tą mniej satysfakcjonującą dla zainteresowanego faceta. Nie zawsze tak jednak było.

Pamiętam jeszcze czasy mojej wczesnej młodości. Koniec lat 90., przełom millenium i pierwsze lata nowego tysiąclecia. Czasy, kiedy nie było jeszcze youtuba i innych równie popularnych serwisów, o których słyszeli już dzisiaj wszyscy, łącznie z plemieniem Tipu-Bipu ze środkowej Amazonii. Ludzie nie mieli jeszcze smartfonów, to nikt nie robił filmików z rzygającymi po imprezie kumplami. Nawet w Internecie było jakby mniej idiotów (aż sam sobie nie wierzę jak to piszę). Jak jeździłem na wakacje nad morze to właściciel pola kempingowego organizował imprezy pod gołym niebem, w których uczestniczyła cała okoliczna młodzież. Mało alkoholu i szpanerstwa, za to dużo tańczenia i czystej zabawy. A dziewczyny? Dziewczyny chciały się bawić. Nie tylko pokazywać swoją zajebistość i kręcić dupą. One naprawdę chciały się bawić. Nie udawały niedostępnych czekając na rycerza na białym koniu. Nie było żadnego problemu, żeby znaleźć partnerkę do zabawy. O ile nie byłeś pijanym dupkiem, oczywiście.

Zauważyłeś może, że dzisiaj nie jest już tak łatwo ze znalezieniem chętnej do tańca dziewczyny? Tak drobnostka, a jednak bije po oczach. Nie wiem, w którym miejscu skończyły się stare dobre czasy, ustępując miejsca nowej kulturze wszechobecnego lansu. Może to wina złych wzorców i MTV. Może to wina bardziej swobodnych kulturowo czasów. Może to wina rodziców, którzy pozwalali swoim pociechom na zbyt wiele. W każdym razie dzisiaj głównym powodem, dla którego atrakcyjne panny chodzą do klubu, nie jest chęć dobrej zabawy, a pragnienie pokazania się. Pokazania znajomym, że jest się piękną, rozchwytywaną przez samców kobietą. Pokazania sobie, że ma jeszcze dość czasu na znalezienie męża i stały związek. Pokazanie mężczyznom, że może mieć każdego.

Gdyby na tym się skończyło, to nie byłoby jeszcze tak źle. Dużym problemem z wieloma dzisiejszymi dziewczynami jest to, że przypinają one do swojej urody metkę z ceną. Kobiety stały się bardziej świadome faktu, że mogą uzyskać określone korzyści w zamian za sam widok ich atrakcyjnego ciała. Począwszy od darmowych drinków, poprzez możliwość przejechania się fajną furą, aż po prezenty w zamian za bycie w związku z nadzianym facetem. Dla tych z największym fartem czeka beztroskie życie u boku majętnego faceta. Jedyne co muszą robić, to uprawiać z nim seks i udawać uczucie. Oczywiście nie wszystkie laski myślą w ten sposób, ale niestety w dzisiejszych czasach jest ich bardzo dużo.

Nie dziwię się, że wymyślono coś takiego, jak techniki uwodzenia. Bez ich znajomości większość kolesi jest z góry skazana na niepowodzenie przy próbie podrywu w klubie laski, która czeka na rycerza na białym koniu. Foczki wiedzą, że mają powodzenie, więc mogą sobie pozwolić na czekanie na królewicza w myśl zasady „jak nie ten, to znajdzie się inny”. Odrzucą jednego chłopaka za to, że za mało przystojny. Drugiego za to, że nie ma samochodu. Jak przyjdzie facet z mercedesem, to zaczynają się zastanawiać, czy już brać, czy czekać na kolesia z BMW. Nie żeby była to lepsza klasa samochodu (choć dla kobiet to nie ma znaczenia, bo liczy się status samochodu, nie jego osiągi). Laski zwykle nie interesują się furami. Tak naprawdę kręci je jedynie prestiż związany z zostaniem kobietą faceta posiadającego drogą furę.

Dziewczyna opisana przeze mnie na początku tekstu, z którą tak łatwo nawiązałem kontakt, była ze wsi. Przyjechała do miasta razem z koleżanką. Chciała je zwiedzić, bo w październiku zaczyna tu studia. Gdyby urodziła się i wychowała w mieście, może też byłaby jedną z lasek, dla których bardziej liczy się szpan niż dobra zabawa. Rozmowa z nią przebiegała bez kręcenia, bez gier, z taką niemalże dziecięcą naiwnością. Nie była jednak łatwa. Musiałem się postarać, żeby dostać jej namiary. Ale ani razu nie udawała niedostępnej. Zupełnie, jak laski sprzed ery lansu. Zanim taniec godowy stał się środkiem do osiągnięcia korzyści i zanim chęć zabawy ustąpiła chłodnej kalkulacji.

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie