Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178 (4,92zł/min) 708 777 178 (4,92zł/min)
📲 Zamów rozmowę ze mną

Rozdziewiczenie nieśmiałej Karoliny

708-777-178 wew 100
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 100
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708 777 178 wew. 100 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)


piątek późnym popołudniem dostałem sms-a…

„mam na imię karolina, chciałam się umówić na spotkanie, najlepiej w nocy, ale nie mam odwagi powiedzieć tego, proszę o odpowiedź, jestem wstydliwa”

moja odpowiedź:

podaj miejsce, godzinę, dzisiaj mam wolny wieczór, moja stawka to (tajemnica zawodowa) plus wszystkie koszty.

po jakiejś godzinie, znów sms:

hotel lubicz, ul. orłowska, godzina 21″, będę czekała przy stoliku w zielonym żakiecie, powtarzam, że jestem wstydliwa

dobiegała 20″ byłem gotowy. wsiadłem w moje czerwone autko i pojechałem do kwiaciarni. kupiłem bukiet róż (tak można oczarować większość nieśmiałych kobiet – o ile naprawdęjest nieśmiała) i w drogę. Pod hotelem byłem kwadrans wcześniej. poczekałem w samochodzie. Nie widziałem, żeby jakaś kobieta wchodziła. albo dowcip, albo trzęsie sie ze strachu już od godziny. wszedłem punktualnie o 21″. rozejrzałem się po sali – pustej zresztą. W samym rogu siedziała dziewczyna (ups). podszedłem i spytałem
-karolina?
-tak… pan piotr…?
ależ było strachu w jej głosie. strachu, obawy, lęku, bojaźni.
-to dla Ciebie… i proszę mówic mi po imieniu.
no to spaliłem. nieśmiała a ja jej jeszcze kwiaty.
-porozmawiamy tutaj, czy wolisz na osobności…?
-mam wynajęty pokój, zapłaciłam za całą dobę, zamówiłam szampana,
gadała jak nakręcona katarynka. jak dziecko, co wyuczyło się wierszyka na pamięć, zapominając o naturalności.
– o.k. prowadź zatem.
nie starałem się bydź szarmancki. po prostu taki jestem. otworzyłem drzwi do pokoju, puściłem przodem. zamknąłem drzi na klucz. usiadła na łóżku. przysiadłem się obok. odsunęła się. nie protestowałem. otworzyłem szampana. podałem jej kieliszek. stuknąłem lekko kantem o mój. wypiła jednym duszkiem.
-mogę dokładkę?
wstałem. nalałem. podałem. stuknąłem. znów jednym duszkiem
-mogę jezscze… jestem niesmiała… niech pan…ty… powiedz coś. co mam robić… jak to robić…
czerwieniła się.
-może to głupie ale pieniądze biorę od razu.
otworzyła torebkę. miała przygotowaną sumę. nie liczyłem. nigdy nie liczę. schowałem w kieszeń.
-więc tak. powiedz mi co lubisz, a czego nie lubisz.
-a możesz nie patrzyć na mnie?
nie czekając na odpowiedź wstała i podeszła do okna. zasłoniła zasłony…nie odwracając się mówiła:
-nie wiem co lubię. mam ponad 20 lat i jestem dziewicą. mam tego dosyć. wszystkie koleżanki się śmieją, a ja nie mam odwagi umówić się z chłopakiem.
wytarła oczy w rękaw. no to się zaczyna. płacz zamiast sexu. podszedłem i przytuliłem ją.
-no to ja chyba ci nie pomogę. jak to sobie wyobrażasz? mam cię rozdziewiczyć? wiesz ilu chętnych chciałoby być na moim miejscu?
-wiem, ale… ale… ale to nie to… dostałam numer od Ani… powiedziała że jesteś boski i doprowadzasz kobiety do obłędu… ja tez tak chcę. zrób tak jak uważasz… bo ja…ja nie wiem co mam robić…
znów wytarła rękawem łzy.
no to mam za swoje.
…kameleon…
pocałowałem ją delikatnie w szyję. nie broniła się. w sumie to pewnie nawet nie poczuła. miała łzy na policzkach. otarłem je. dotknąłem palcem ust. druga ręką chwyciłem za jej dłoń. splotłem palce. pocałowałem ją. hmm. całować potrafi nieźle. cały czas drżała. całowałem ją. zaczęla się czuwać, bo objęła mnie. całowalismy się. moja ręka szalała po jej plecach. druga również. ściągnąłem z niej żakiet. później bluzkę. zosała w staniku. drżała. podejrzewam, że nie nadążała za tokiem. to dobrze. tu nie ma czassu do namysłu. bo się jeszcze dziewczę rozmyśli. kontynuowałem. klęknąłem i całowałem po brzuchu. jedna ręka blądziła po staniku a drugą nacierałem na kolano. skutecznie i powoli nacierałem coraz wyżej. mniej więcej w połowie drogi odsunęła się. wstałem. przywarłem ją do okna. oparłem o kotarę i uniosłem nogę. nacisnąłem ciałem na nią i całowałem. przycisnęła mnie stopą do siebie. wyczułem pożądanie. rosło. dobrze. była rozgrzana jak za pierwszym razem. chętna ale i lekko bojąca. to dobrze. niewiedza, a zarazem chęć poznania ciała mężczyzny powoduje wzmaganie pragnienia. rozebrała mnie z koszuli. głaskała po torsie. głaskała po plecach. masowała. dotykała. gładziła. drapała. była w tym nawet niezła. jej zielone panokcie, a raczej tipsy, wspaniale kontrastowały z moim ciałem. podciągnąłem jej spódnicę na wysokość pasa. dopiero teraz zauważyłem że miała pończoszki. moja ręka zaczęła taniec z paseczkami i klamerami. nie zamierzałem ją rozebrać szybko. chciałem dać jej rozkosz z całowania, dotykania, pieszcenia, przytulania. w końcu to jej pierwszy raz. bynajmniej tak twierdziła. ale całować to naprawdęumie jak mało która kobeta. a może to jednak tylko pragnienie i pożądanie. wiem jedno. nie udaje. i dobrze. przynajmniej osiągnie to co chce. tak więc stałem i przywierałem ją do okna. on aw tym czasie drażniłamoje ciało powyżej pasa. łącznie z plecami. powoli zaczęło być monotonnie. przypuszczając, że ma obawę i lęk odsunąłem się i trzymając za rękę zaprowadziłem na łóżko. położyłem ją na plecach. protestowała, ale w granicach rozsądku. połozyłem ją na siłę. ku jej zdziwieniu stanąłem na łóżku i zacząłem się rozbierać. wiem jak działa na kobiety widok faceta, który się przed nimi rozbiera. ściągałem z siebie ubranie pokolei. rzucałem je. każe w różne strony. gestem dłoni kazałem wstać. posłuchała. usiadła nałóżku i czekała. przysunąłem się tak blisko, ze odległośc między jej oczami a moimi majtkami zmniejszyła się do minimum. chwyciłem dwoma rękoma za głowę i trzymałem by się nie odsunęła. powoli zbliżyłem głowę do swojego ciała. przytuliłem ją do siebie. na tej wysokości mogła poczuć tylko jedno. moją ochotę na kobietę. nie robiła nic. albo nie wyczuła mojej intencji, albo ją zamurowało. to nic. jedną ręką trzymałem ją nadal, a drugą wsunąłem w majtki. zacząłem je zsuwać. powoli i namiętnie. teraz chyba załapała o co mi chodziło. chwyciła za moje majtki i jednym ruchem zsunęła na wysokość kolan. jakie to było… żenujące? nie sądzę. była raczej rozpalona. nie chciała czekać. czekałem na jej reakcję. na jej następny krok. a ona nic. znieruchomiała. stałem nieruchomo. ona klęczała przede mną też w bezruchu. a mój wojownik nie patrząc na nic poruszał się co chwilę w górę i opadał spokojnie. a ona tylko patrzyła. kino???
postanowiłem więc zadbać o dalszy ciąg osobiście. pchnąłem ją na łóżko. chwyciłem za spódnicę i ściągnąłem jednym ruchem. została w samej bieliźnie. piękny wspaniały kostium w jasnożółtym kolorze. prześwitujący stanik z widocznymi sterczącymi od pożądania sutkami. przeźroczyste majtki, przez które nie sposób niezauważyć owłosienia na jej łonie. a na dodatek pończoszki. po spódnicy przyszedł czas na majtki. miałem wielką ochotę pobawić się w ostrgo faceta. chwyciłem za majtki i wręcz zerwałem z niej. syknęła. nie przerywałem. położyłem głowę w okolicach ud i zaczłąłem całowanie. lizałem ją po udach. słyszałem jak przyśpieszone tętno walczy z jej niesmiałością. całowałem nadal. powoli i skutecznie prezesuwając język w stronę jej wzgórka. w końcu dotarłem do muszelki. była spięta. jej nagie ciało było nabite mięśniami. spięta i twarda. musnąłem językiem wzdłuż całej szczelinki. z jednej zstrony wstyd i zakłopotanie, a z drugiej czekanie na resztę. ponowiłem przejazd języka po zsczelince. tym razem z góry na dół i nieco wolniej. drżała. ponownie mój język przejechał w górę. zatrzymałem się na chwilę. i pojechałem spowrotem w dół. wiedziałem o tym, ze ruchy w dół mają być powolne. po kilkukrotnym powtarzaniu wyczułem wilgoć. wydobywała się z jej muszelki niczym sok z dojrzałego owocu. jej wargi zrobiły się twarde. napęczniały. teraz dopiero wyczułem jej chęć i pożadanie. wsunąlem język poiędzy wargi. uwielbiam czuć smak kobiety podnieconej. chwyciłem dłońmi za uda i wsuwałem języka raz po raz. pamiętając by każdy kolejny był nieco śmialszy i głębszy. chyba jej się spodobalo. zaczęła sie wić. syczeć. jęczeć. nie musiałem czekać długo na to, by doszła do końca. moja teoria się sprawdziła. umiejętność doprowadzenia kobiety do orgazmu powiodła się. w końcu jestem najlepszy. pozwoliłem jej nieco odsapnąć. połozyłem się obok niej i głaskałem jej ciało. mruczała z zadowolenia. postanowiłem kontynuować. zdjąłem staniczek i zacząłem taniec języka z sutkami. nabrzmiały bardzo szybko. chwyciła mnie za głowę i wplotła swe dłonie w moje włosy. podobało jej się. a j? ja kontynuowałem. bawiłem się jej piersiami. były małe lecz sprężyste. były dziewicze. małe sterczące piersi z dużymi sutkami. sterczącymi od rozkoszy i podniecenia. przerwałem zabawę i spytałem:
-masz ochotę na sex? jesteś na to gotowa?
-nie wiem. rób swoje. postaram się dopasować.
położyłem się na nią i zacząłem lekko ocierać. moje sportowe ciało zasłoniło jej niewielką figurę całkowicie. mogła poczuć ciężar męskiego ciała. po chwili byłem gotów. zabezpieczony i gotowy do jazdy. chwyciłem wojownika w rękę. rozchyliłem jej uda i nalelowałem na dziurkę. przyblizyłem. dotnknąłem jej groty, po czym powoli starałem się wsunąć go do środka. nie wyszło. zmiana taktyki. zaczynam od palca. wszedł. poruszałem nim delikatnie. przygotowywałem miejsce dla drugiego. wszedł drugi. poruszałem nimi trochę dłużej. drugą rękę położyłem na jej brzuchu. falował. falował. fałował. była krąglą kobietą. ale nie do przesady. wsunałem trzy palce. syknęła. nie przerwałem. jak chce mieć mnie w środku to muszę ją przygotować. teraz moje trzy palce penetrowały ją. ponownie zacząłem próbę z umieszczeniem sportowaca na arenie. wszedł. jęknęła z bólu. chciała uciec lecz przytrzymałem ją. teraz ja panuję. położyłem dłonie na jej ramionach i wsunąłem go ponownie. trochę głębiej. znów syknęła. no tpo ja znów go wsunąłem. syknęła. wsunałem. syczała coraz mniej. po kilku kolejnych ruchach przestała. jej ciało przyzwyczaiło się do intruza. poruszałem się powoli. wyczuwałem spięcie i tremę. wyczuwałem opór w jej udach. wyczuwałem, lecz nie wyczułem wszystkiego. nacierając powoli i skutecznie karolina przestała być dziewicą. lekko zakrwawiona odsuneła się ode mnie. skuliła się i zawstydziła. chciałem ją przytulić. odsunęła się. znów się zbliżyłe. przytuliłem. pocałowałem we włosy. objąłem niczym matka pisklę. przytuliłem mocno. nie ruszała się. zaczęła płakać.
-bolało kochanie?
-troszeczkę… daj mi chwilę na odsapnięcie…
wstała i wyszła do łązienki. zamknęła się. podszedłem do drzwi.
-wszystko w pożądku?
milczenie i cisza.
-kochanie… wszystko o.k.?
-nie wiem… daj mi się ogarnąć… zaraz wrócę… wyjdę…
usiadłem na łóżku i postanowiłem poczekać. czekałem… mineła godzina, może i dwie. przysnąłem. obudziłem się, jak leżała obok mnie i głaskała mnie po plecach. nie chcąc jej przestraszyć obruciłem się powoli.
-miło cię znów widziec… dlaczego płakałaś? to takie ludzkie
-nie wiem co mnie nagrało. możemy kontynuować?
zdziwiłem się. myślałem, że sobie dzisiaj nie poszaleję. a tu taka propozyja.
-a na co masz ochotę?
-na sex.
powiedziała to w tak ostry i przekonywujący sposób, że każdy by jej uwierzył. nikt by się jej nie opwarł. przytuliłem ją i zacząłem całować. tym razem nie protestowała. byliśmy oboje całkiem nadzy. położyłem się na nią i wszedłem. było o.k. poddała się moim ruchom. kochaliśmy się do rana. nie było zadnych wymyślnych pozycji.

odwiozłem ją do domu.
będę ją miło wspominał. nie jako klientkę, lecz jako kobietę.

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie