Zadzwoń by dobrze się zabawić 708 777 178 (4,92zł/min)
📲 Zamów rozmowę ze mną

I ty możesz zostać szowinistą

708-777-178 wew 999
DOSTĘPNA
708-777-178 wew 999
📞 Kliknij i zadzwoń ✉️ Kliknij i napisz
Chcesz napisać lub zadzwonić?
708 777 178 wew. 999 Tylko 4,92 zł/min
NIGHT. pod nr: 73856 (3,69 zł/sms)

Są ludzie, którzy w życiu nie osiągają nic i kończą zapomniani. Są też ludzie, którzy w życiu osiągają dużo i są za to powszechnie respektowani. Są wreszcie i tacy, którzy dokonują czegoś wielkiego, a świat nie może im tego wybaczyć. Zwykle jest to spowodowane zazdrością lub niezrozumieniem dla wybitnej jednostki. Czasami jednak powód może być bardziej błahy, jak choćby źle dobrany kolor skarpetek, niezapięty guzik, czy tandetna koszula. No dobra, z tym guzikiem i skarpetkami to żartowałem. Z koszulą już niestety nie.

Dr Matt Taylor nie zaliczy 14 listopada 2014 do swoich najbardziej udanych dni. Nie będzie dobrze wspominał tego jak podczas publicznych przeprosin popłynęło mu parę łez z oczu. Nie będzie również świętował swojego życiowego sukcesu, gdyż na ostatniej prostej, dosłownie w kluczowym momencie, popełnił fatalny błąd. Człowiek ten był odpowiedzialny za lądowanie zdalnie sterowanego statku na powierzchni komety. Była to pierwsza taka misja w historii, gdyż dotychczas satelity jedynie fotografowały przelatujące obiekty. Co więc Dr Taylor zrobił nie tak? Jeżeli myślisz, że miało to związek z porażką misji i utratą sprzętu wartego miliony dolarów, to niestety się mylisz. Zaraz po udanym lądowaniu na naukowca posypał się grad oskarżeń o bycie szowinistą, gdyż na tą okazję Matt niefortunnie założył koszulę przedstawiającą kobiety w wyzywających pozach. Ciężko to opisać, więc zobacz sam to dzieło sztuki.

Efekt jest taki, że jak dzisiaj wpiszesz w wyszukiwarkę nazwisko Matt Taylor, to możesz mieć problemy ze znalezieniem artykułu o samej misji lotu na kometę 67P. Może gdzieś na drugiej stronie Google, ale tam przecież nikt nie zagląda. Za to na pierwszych stronach nic tylko pierdolenie na okrągło o koszuli. Jedni bronią, inni atakują, ale ogólnie jakoś ciężko przeboleć, że samo wydarzenie pierwszego lądowania na pędzącej komecie w historii zostało zepchnięte na dalszy plan przez aferę z kawałkiem materiału z dziurami na szyję, tułów i ramiona. Czy był kiedyś lepszy moment na podważenie zasadności istnienia poprawności politycznej i wszelkich idących za nią skutków, takich jak ten? Nie sądzę.

Podróże w kosmos jakoś straciły na prestiżu. Jak wysyłano pierwszych ludzi w Kosmos, to każdego to interesowało. Przed telewizorami zbierały się tłumy, żeby usłyszeć pierwsze słowa, które człowiek wypowiedział na Księżycu: „To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości”. Kij w to, że Armstrong sam tego nie wymyślił, gdyż zapewne sentencję tą podsunął mu zespół specjalistów z NASA, a sam lot był bardziej reżyserowany niż odcinek Trudnych spraw. Ważne było to, że ludzie skupiali się na wydarzeniu, rozumiejąc że naprawdę jest to nowy etap w historii ludzkości. No cóż, jeszcze wtedy większość ludzi była względnie normalna. Od kiedy to, co nosi naukowiec, liczy się bardziej od jego osiągnięć? Pewnie od momentu, gdy banda ludzi na siłę zaczęła pchać się do każdej dziedziny życia, na siłę szukając pretekstu do ataku pod płaszczykiem walki o równość, więcej praw, czy poprawność polityczną. Tak, mówię również o feministkach.

Przypominam, że w całej tej aferze nie chodzi o prawa dla uciskanych kobiet, czy walkę o lepsze jutro, a o jedną głupią koszulę. Najwyraźniej feministek nie obchodzi już fakt, że w takich np. Indiach zmusza się małe dziewczynki do zawierania małżeństw niezależnie od ich woli. Nie obchodzi ich też to, że na Bliskim Wschodzie kobiety bardziej przypominają namioty niż kobiety. Nie, ważniejsze jest to, że jakiś koleś założył na siebie mało gustowną koszulę z laskami, z których kilka miało broń, a kilka innych było pokazanych w bieliźnie. I należy go za to skarcić. Bo uraził wrażliwych na wszystko obrażalskich, którzy tylko czekali na taką okazję. W konsekwencji musiał ich przeprosić publicznie. Dziwię się, że nie kazali mu się jeszcze rzucić z mostu w ramach zadośćuczynienia.

Swoją drogą żal mi Dr Taylora, ale nie pochwalam jego reakcji. Ulegając negatywnym komentarzom podjął błędną decyzję i zamiast obstawać przy swoim, postanowił przeprosić. Czemu? Po co? Przecież miał prawo nosić co tylko mu się podoba. Nie powinien przepraszać ani kajać się za coś takiego. Ci ludzie zniszczyli mu jego sukces i powinien czuć do nich złość, a nie usprawiedliwiać się przed nimi. Całe szczęście, że przynajmniej koleś ma poparcie tysięcy internatów i powstało wiele stron z głosami poparcia dla niego.

Wkurzają mnie ludzie, którzy zaatakowali Matta Taylora. Łowcy agresji, hejterzy i inny przyczepiający się do wszystkiego kolesie. Są równie dziwni, co te dziewczyny na tej nieszczęsnej koszuli. Łażą po świecie szukając czegoś – czegokolwiek- co w bardzo dalekiej perspektywie mogłoby być uznane za przejaw rasizmu, homofobii, faszyzmu, szowinizmu, przemocy wobec kobiet. I jak już znajdą coś takiego, to się przyczepią, obrażą, zażądają tłumaczenia. Bo lubią poczucie wyższości kiedy ktoś ich przeprasza. Nie należy odpowiadać zgodnie z ich oczekiwaniami, bo przyniesie to straszne rezultaty. W takim tempie niedługo już chyba jedynie drzewa nie będą nikogo obrażały. A nie, przepraszam, w końcu znajdzie się ktoś, komu będą one przypominały wielkie fallusy. W końcu są długie, proste i twarde. Trudno, trzeba będzie je wyciąć.
Nie chcielibyśmy przecież, żeby ktoś poczuł się przez nie urażony, co nie?

Komentarze:

Napisz komentarz

Nasze erotyczne historie